Problemy rynku suplementów diety

Udostępnij:

Polacy kochają suplementy diety i trudno się temu dziwić. W kraju, którego każdy obywatel uznaje się za całkiem dobrego lekarza, diagnozowanie problemów ze zdrowiem, a następnie samodzielne ich rozwiązywanie, wydaje się czymś oczywistym. Nie da się jednak ukryć, że nie jest to łatwa miłość. Korzystają z niej zarówno producenci wartościowych specyfików, jak i podmioty wprowadzające na rynek pastylki i tabletki, które nie mają prawa komukolwiek pomóc. Jakie problemy rynku suplementów diety wydają się więc najbardziej palące?

Chaos legislacyjny, z którym trudno walczyć

Jak to możliwe, że preparaty, które nie są poddane żadnym badaniom nie tylko pojawiają się na rynku, ale również mogą być reklamowane jako skuteczne suplementy? Odpowiedź nie jest trudna. Na wiele praktyk pozwala polskie prawo. Bardzo łatwo jest wprowadzić na rynek nowy suplement diety. Utrudniona jest też kontrola nad tymi, które już się w nim zajmują. Nie ma nawet przepisów zakładających, że w aptece nie może być miejsca dla produktów, które zgodnie z literą polskiego prawa nie są lekami. W rezultacie, Polacy są wprowadzani w błąd nawet, jeśli sprzedawca suplementów, które nie mają prawa działać, nie stosuje agresywnej polityki reklamowej.

Sytuację komplikuje to, że wiedza Polaków na temat medycyny nie jest zbyt duża. Braki dotyczą nawet podstawowych pojęć. Reklamodawcy dbają o to, aby w ich przekazie nie pojawiło się zakazane słowo „lek”, jego nieobecność nie jest jednak postrzegana jako zagrożenie. Odbiorcy bardzo często zwyczajnie nie wiedzą, na czym polega zróżnicowanie nazewnictwa. Są też przekonani, że nie ma takiej choroby, na którą nie pomożemy im suplement. Często przypominają też, że mówimy o rozwiązaniach, które można nabyć w aptece, a skoro pojawiają się one w tak szanowanym miejscu – muszą być skuteczne.

W poszukiwaniu rozwiązań

Czy oznacza to, że odbiorcy suplementów muszą być nieświadomymi ofiarami nieuczciwych praktyk? Na szczęście, nie. Troszczy się o to przede wszystkim państwo. Od 2017 roku firmy, których reklamy wprowadzają w błąd karane są na tyle surowo, że podobne praktyki przestają być opłacalne nawet, jeśli weźmie się pod uwagę zyski z reklam. Pojawiają się także kampanie, które pozwalają na przyswojenie wiedzy na temat tego, czym lek się różni od suplementu i jak wytłumaczyć to, że ten drugi zwyczajnie nie jest w stanie niczego wyleczyć.

Trudno jednak nie zgodzić się z tym, że problem jest poważniejszy i nie rozwiąże go jedynie karanie nieuczciwych producentów i sprzedawców. Typowa dla Polaków potrzeba, aby „brać tabletki” musi zostać powstrzymana i nie można liczyć na to, że zmieni to jedna kampania informacyjna. Konieczna jest zmiana przepisów na takie, które będą ułatwiały odróżnienie leków od suplementów. Pomóc może też stawianie konkretnych wymagań przed ich producentami. Należy też głośno mówić o ryzyku, jakie może pociągać za sobą skłonność niektórych osób do samodzielnego stawiania diagnozy. Tylko świadomy konsument jest przecież w stanie dokonać naprawdę mądrego wyboru.

 

Liofilizowany sok z czerwonego buraka - jak...

O tym, że buraki są zdrowe, nikogo nie trzeba chyba przekonywać szczególnie intensywnie. Nikt nie musi być też zachęcany do picia soku z buraka choćby po to, aby wzmocnić kości i poprawić...

Skuteczna suplementacja

Na naszej stronie znajdziesz artykuły oraz porady dotyczące suplementów diety.